Jedziemy na północ...

Każde fajne dni się kiedyś kończą. Następnego dnia ruszyliśmy przez pustkowia w dalszą drogę. Jechaliśmy skrajem pustyni Kalahari. Na poboczach ciągle widzieliśmy krowy i pasące się konie. Nareszcie na kempingu była woda i mogłam się porządnie wymyć z pyłu, który miałam wszędzie po dwóch dniach na Kubu Island.

Komentarze