Elephant Sands
Dzisiejszy nocleg był najbardziej ekstremalny. Rano w pobliżu widzieliśmy świeże ślady lwów.
Po śniadaniu ruszyliśmy szukać zwierząt mając nadzieję, że uda nam się zobaczyć lamparta lub lwa. Dojechaliśmy do oczka wodnego przy którym stały antylopy takie jak impale, skoczniki antylopie i gnu. Później przyszły żyrafy, słonie i zebry. Jeden ze słoni wszedł do wody i się w niej położył. Zaczą się podlewać wodą. Żyrafy bardzo śmiesznie piły wodę. Musiały rozstawić nogi i dopiero wtedy schylić głowę.
Przyszedł też jeden kudu, ale lwów brak. O tej porze roku jest tu bardzo sucho. W ogóle nie pada deszcz. Oczka wodne są nawadniane przez ludzi dlatego jest ich niewiele.
Częściowo usatysfakcjonowani ruszyliśmy w dalszą drogę zmagając się z piaszczystą drogą.
Po południu dojechaliśmy na kemping Elephant Sands. W tym miejscu znajduje się bajorko zasilane wodą, dzięki temu od południa przychodzą tu słonie. Cała okolica wygląda jakby przeszło tornado. Drzewa są połamane, leżą miliony kup i mnóstwo jest wydeptanych ścieżek. Na drzewach nie ma liści, wszystkie zostały zjedzone. Po zachodzie słońca bajorko wypełniło się słoniami. W powietrzu unosił się kurz i zapach „słoniny”. Zwierzęta przepychały się, trąbiły na siebie, trykały ciosami, przewracały się i deptały. Każdy chciał być jak najbliżej wody. Siedzieliśmy i patrzyliśmy na dziesiątki słoni jak zaczarowani.
Po śniadaniu ruszyliśmy szukać zwierząt mając nadzieję, że uda nam się zobaczyć lamparta lub lwa. Dojechaliśmy do oczka wodnego przy którym stały antylopy takie jak impale, skoczniki antylopie i gnu. Później przyszły żyrafy, słonie i zebry. Jeden ze słoni wszedł do wody i się w niej położył. Zaczą się podlewać wodą. Żyrafy bardzo śmiesznie piły wodę. Musiały rozstawić nogi i dopiero wtedy schylić głowę.
Przyszedł też jeden kudu, ale lwów brak. O tej porze roku jest tu bardzo sucho. W ogóle nie pada deszcz. Oczka wodne są nawadniane przez ludzi dlatego jest ich niewiele.
Częściowo usatysfakcjonowani ruszyliśmy w dalszą drogę zmagając się z piaszczystą drogą.
Po południu dojechaliśmy na kemping Elephant Sands. W tym miejscu znajduje się bajorko zasilane wodą, dzięki temu od południa przychodzą tu słonie. Cała okolica wygląda jakby przeszło tornado. Drzewa są połamane, leżą miliony kup i mnóstwo jest wydeptanych ścieżek. Na drzewach nie ma liści, wszystkie zostały zjedzone. Po zachodzie słońca bajorko wypełniło się słoniami. W powietrzu unosił się kurz i zapach „słoniny”. Zwierzęta przepychały się, trąbiły na siebie, trykały ciosami, przewracały się i deptały. Każdy chciał być jak najbliżej wody. Siedzieliśmy i patrzyliśmy na dziesiątki słoni jak zaczarowani.




Wow, ja też się przy okazji dowiaduję fajnych rzeczy! Obejrzałam kudu ma przepięknie zakręcone rogi.
OdpowiedzUsuń