Pierwszy dzień w Afryce

Na lotnisku w Johanesburgu wyladowalismy o godzinie 9.00. W samolocie zasnęłam o pierwszej w nocy i spałam do ósmej. W Warszawie jest teraz ze 30 stopni, a w RPA zaledwie 15. Wszystkim Afryka kojarzy się z upałami, fakt jest ciepło ale nocą mogą być nawet przymrozki. Rodzice musieli wynienic pieniądze w kantorze, spędziliśmy tam godzinę.


Kolejna godzinę zajęło nam wypożyczenie samochodu.



Na obiad poszliśmy do dobrze nam znanej restauracji Ocean Bascet. Serwują tam przepyszne ryby prosto z oceanu.
Na tej półkuli panuje teraz zima, na drzewach nie ma liści ale rosną palmy. Pogoda jest jak w stefie śródziemnomorskiej.






Komentarze