Park Moremi
Wstaliśmy bardzo wcześnie rano aby ruszyć w drogę do Parku Narodowego Moremi. W tej części Botswana ogrodzona jest podwójnym płotem, aby zwierzęta nie przechodziły z północy na południe i nie przenosiły chorób na gospodarskie zwierzęta.
Przy drodze widzieliśmy stada słoni. Wśród nich było bardzo dużo młodych słoni i małych słoników.
Kolejnymi zwierzętami, które widzieliśmy były żyrafy, impale, skoczniki antylopie, antylopowce końskie oraz mnóstwo ptaków takich jak toko.
Następnie ruszyliśmy w stronę rzeki Kwai w poszukiwaniu hipopotamów. Okazało się, że musieliśmy przejechać przez podejrzanie wyglądający most.
Przy drodze widzieliśmy stada słoni. Wśród nich było bardzo dużo młodych słoni i małych słoników.
Hipopotamów za wiele nie było, widzieliśmy tylko jednego. Natomiast słoni przybywało z każdą chwilą. W miejscu gdzie zatrzymaliśmy się na odpoczynek zostaliśmy przez nie otoczeni. A to tylko dlatego, że rosły tu młode smakowite listki. Gdy tata próbował zrobić im zdjęcie jeden młody słoń obtrąbił go i chciał na niego ruszyć i go staranować, przez to, że wśród nich było dużo malutkich słoników.
Najlepsze było jednak na końcu. W gęstym buszu mama wypatrzyła stado bawołów. Należą one do wielkiej piątki czyli do pięciu najbardziej niebezpiecznych zwierząt Afryki. Nareszcie mogłam je zobaczyć z tak bliska.






Taaaaak te maleństwa słonikowe są słodkie!
OdpowiedzUsuńNo to nawet bawoły udało Wam się "upolować"
OdpowiedzUsuń